Ferie zimowe to czas sanek, nart, łyżew i śnieżnych bitew. Dla dzieci – czysta frajda. Dla naszego gabinetu – sezon wzmożonej czujności. Bo choć śmiech na stoku brzmi pięknie, statystyki urazów rosną razem z prędkością zjazdów.

Co trafia do nas najczęściej?
1. Skręcenia stawu skokowego i kolana
Nierówny śnieg, niekontrolowany upadek z nart czy łyżew – i kostka lub kolano „idą bokiem”. Objaw: ból, obrzęk, trudność w chodzeniu.
2. Złamania nadgarstka i przedramienia
Naturalny odruch przy upadku? Podpieramy się rękami. U dzieci kości są elastyczne, ale nie niezniszczalne – stąd częste złamania typu „greenstick”.
3. Urazy barku i obojczyka
Szybki zjazd na sankach zakończony spotkaniem z drzewem albo innym saneczkowiczem. Ból przy unoszeniu ręki to sygnał alarmowy.
4. Stłuczenia głowy i wstrząśnienia mózgu
Bez kasku na stoku czy lodowisku ryzyko rośnie. Nawet „niegroźne” uderzenie może dać objawy kilka godzin później.
5. Przeciążenia mięśni i ścięgien
Dzieci ruszają się nagle i intensywnie. Mięśnie, które „spały” przez miesiące, nie zawsze nadążają.
Jak zmniejszyć ryzyko?
Kask to nie opcja – to standard. Dobre obuwie, ochraniacze, rozgrzewka przed jazdą i przerwy na odpoczynek robią ogromną różnicę. A jeśli po upadku pojawi się ból, obrzęk lub ograniczenie ruchu – nie „rozchodźcie” urazu.
Ferie mają być wspomnieniem śnieżnej przygody, nie wizyty na SOR-ze. Jeśli jednak coś się wydarzy, w Klinice Ruchu pomożemy wrócić do aktywności szybko, bezpiecznie i bez strachu przed kolejnym zjazdem.